Łatwobralny kredyt hipoteczny

Łatwobralny kredyt hipoteczny

Bank Dom promuje łatwobralny kredyt hipoteczny. Łatwobralność to esencja filozofii banku, który nie włączając się w wojnę cenową na rynku, stale buduje przewagę konkurencyjną w oparciu o dostępność i łatwość uzyskania kredytu

Powrót do korzeni

- Podkreślenie sprawności działania i łatwości uzyskania kredytu wydaje nam się najbardziej uzasadnione w czasach, gdy normą stało się kupowanie mieszkań w wyniku licytacji, nocne kolejki przed biurami deweloperów, przypominające koszmar minionej epoki i mieszkania sprzedane zanim ktokolwiek dowie się o tym, że powstaną - mówi Anna Szepke-Krzyżaniak z banku Dom. – Naszą odpowiedzią na taką sytuację na rynku jest kredyt hipoteczny, który można wziąć łatwo czyli sprawnie, a więc zgodnie z potrzebami osób niemalże w biegu kupujących nieruchomość. Z naszych obserwacji wynika, że w polskim społeczeństwie rośnie grupa osób, dla których wartość dodaną stanowi wygoda i szybkość uzyskania kredytu. To osoby, które nie koncentrują się na drobiazgowym porównywaniu cyfr, lecz na jakości i standardzie obsługi.

Ponadto analitycy banku nie przewidują spadku cen nieruchomości na rynkach, które obsługują. Choć w niektórych miastach tj. Wrocław, Warszawa, Kraków pojawiły się już ceny nie odbiegające od panujących w krajach Unii Europejskiej, wszystko wskazuje na to, że w skali ogólnopolskiej naszemu metrowi kwadratowemu daleko do średniej europejskiej. Prognozy banku co do kształtowania się cen nieruchomości w Polsce są jednoznaczne: ceny będą rosnąć, choć nierównomiernie. Na rynkach, które w roku minionym odnotowały największe wzrosty, dynamika wzrostu cen zmaleje, zaś prawdziwy rozkwit czeka rynki niedoszacowane tj. m.in. Łódź, Olsztyn, Szczecin.

- Dlatego dla osoby zainteresowanej zakupem mieszkania wyjątkowo istotna staje się także maksymalna kwota kredytu, jaką może otrzymać w banku – ocenia Sławomir Łęcki, analityk banku Dom. – A my dajemy naprawdę dużo i to za dość niedużo, bo jak pokazuje analiza rynku oprocentowanie naszych kredytów nie odbiega od rynku – dodaje.

Słowo-klucz czyli siła reklamy

Łatwobralny kredyt hipoteczny promują białe billboardy, wykorzystujące przejrzystą, prostą symbolikę. Do końca lutego będą one obecne w największych miastach Polski. Dodatkowo przeprowadzana jest kampania w wyszukiwarkach internetowych oraz na wybranych portalach. W polskiej reklamie coraz powszechniejsze staje się tworzenie neologizmów, które mają przede wszystkim zwrócić uwagę konsumenta, w drugiej zaś kolejności sprawić, by nowe słowo - czy jest to wszystkomający, czy lodożerca – kojarzyło się już wyłącznie z daną marką czy produktem.

- Nie mamy ambicji zagospodarowania własnego miejsca w języku, nie taki zresztą cel przyświecał nam przy tej kampanii – zapewnia Paweł Olewiński, dyrektor marketingu banku Dom. - Łatwobralny nie może stać się drugim czasopodwajaczem z prostej przyczyny: nasz komunikat skierowany jest do dużo węższej niż masowa widowni. Liczymy natomiast na to, że kontrowersyjny neologizm przyciągnie uwagę naszych odbiorców. Przede wszystkim zaś wierzymy, że ta konstrukcja językowa w prosty i zrozumiały sposób oddaje główną cechę naszego produktu. A przecież kredyty hipoteczne kojarzone są jako produkty skomplikowane, niezrozumiałe. Chcemy je przybliżyć poprzez pokazanie, że nie w każdym banku musi tak być – dodaje.

Jak się okazuje słowo-klucz, wyrażające istotę produktu, usługi czy marki to dobry sposób na zwrócenie uwagi konsumentów. Ci czujniejsi nawet zaniepokoili się już o poprawność językową określenia. Poniższy fragment pochodzi ze strony internetowej Poradni Językowej Wydziału Polonistyki UJ.

„Spotkałam się ostatnio z dość nietypowym, według mnie, określeniem korzystnej usługi bankowej. Był to kredyt łatwobralny. Nigdy nie spotkałam się z taką formą imiesłowu - stąd moje przypuszczenie o niepoprawności. Jak jest w istocie? Jakie są kryteria dopuszczalności takiego typu neologizmów w naszym języku? […] Szanowny Panie, ja też nigdy takiego imiesłowu nie widziałem, może dlatego, że łatwobralny nie jest imiesłowem, tylko przymiotnikiem. Co do jego poprawności, to nie widzę niczego złego. Mamy z jednej strony rozpuszczać - rozpuszczalny, widzieć - widzialny, opłacać się - opłacalny, czyli odczasownikowe przymiotniki, tzw. potencjalne, utworzone sufiksem -alny i mające wspólne znaczenie ‘taki, który łatwo się podlega temu, co nazywa czasownik podstawowy’, a więc łatwo się rozpuszcza, łatwo go widzieć, który się opłaca. Z drugiej mamy złożony przymiotnik łatwopalny?- ‘taki, który się łatwo pali’. Według tych wzorów ktoś wymyślił (kredyt) łatwobralny, czyli ‘taki, który się łatwo bierze’. A że zaskakuje? Ani to pierwszy, ani ostatni neologizm, który zaskakuje (co zresztą jest zaletą w tekstach reklamowych), z czasem jednak, o ile się przyjmie i upowszechni, nie będzie dziwił nikogo. […] Łączę pozdrowienia -prof. dr hab. Mirosław Skarżyński”

Łatwobralny czyli jaki?

Dostępny, szybki, sprawny, bez zbędnych formalności
Do 110% wartości nieruchomości
Wysoka zdolność kredytowa
Akceptowane wszystkie regularne dochody, także uzyskiwane za granicą UWAGA: bank akceptuje także działalność gospodarczą prowadzoną przez Polaków za granicą oraz przez obcokrajowców w Polsce
Uproszczone badanie zdolności kredytowej dla lekarzy, prawników, architektów (zawody zaufania publicznego)
Uproszczone badanie zdolności kredytowej dla osób ze złożoną sytuacją finansową Możliwe łączenie celów kredytowania w ramach jednej umowy (mieszkaniowy, konsolidacja, dowolny)
Możliwe zabezpieczenie na kilku nieruchomościach, także należących do osób trzecich
Oprocentowanie od 2,38% w CHF (od 1,95% w CHF dla osób wykonujących zawody zaufania publicznego, korzystających wyłącznie ze standardowej procedury kredytowej, które złożą wniosek do 30 kwietnia 2007)

źródło: DomBank

Comments are closed.