Sprzedać, kupić, czy poczekać?

Sprzedać, kupić, czy poczekać?
Przemyślenia na czas bessy wg Legg Mason TFI cz. I

Od roku warszawska giełda jest w bardzo mocnym trendzie spadkowym. Obecny obraz sytuacji giełdowej bardzo kontrastuje z tym, do czego rynek kapitałowy przyzwyczaił polskich inwestorów przez ostatnie 5 lat niesamowitej hossy. Dziś przychodzi nam zmierzyć się z bessą. Mamy nadzieję, że poniższe informacje pomogą zarówno obecnym, jak i przyszłym inwestorom spojrzeć na otaczającą rzeczywistość z właściwej perspektywy. Staną się pomocne
w podejmowaniu rozsądnych, dobrze przemyślanych i – mamy nadzieję – korzystnych decyzji inwestycyjnych. Dylematy są takie same jak zawsze – choć inne są priorytety niż jeszcze rok temu: „sprzedać?”, „czekać?”, czy też „kupić?”.

Co może dziać się z indeksami?

Warszawska giełda reprezentowana przez indeks WIG spadła w ciągu pierwszych
6 miesięcy 2008 roku o 28%. Rezultat za ostatnie 12 miesięcy (czyli tak naprawdę od szczytu hossy) – to spadek o 30%. Patrząc historycznie, to bardzo duże straty. W 16-letniej historii polskiej giełdy mieliśmy do czynienia zaledwie z 4 okresami tak głębokich spadków:

1. marzec 1994 – marzec 1995 -71,4% w 12 miesięcy
2. marzec 1998 – październik 1998 -43,6% w 7 miesięcy
3. marzec 2000 – wrzesień 2001 -49,4% w 18 miesięcy
4. lipiec 2007 – obecnie -41,8% w 12 miesięcy

Czy obecny poziom strat i długość ich trwania sugerują, że obecna bessa zakończy się lada chwila? Każdy musi sam ocenić prawdopodobieństwo kontynuacji dalszych spadków, bądź bliskość ich zakończenia. W miarę pewne jest tylko to, że osoba, która zainwestuje dziś pieniądze na okres 5 i więcej lat ma wszelkie szanse osiągnięcia ponadprzeciętnych zysków. Również w miarę pewne jest, że osoba, która powie dziś „pass” i wróci do spokojnego lokowania swoich oszczędności poprzez konserwatywne produkty, zaoszczędzi sobie stresu
i osiągnie satysfakcjonujące dla siebie zyski. Wszystko zależy od indywidualnego profilu ryzyka. Rynek dał nam w automatyczny sposób możliwość przetestowania naszej wrażliwości na spadki. One w przyszłości będą pojawiać się tak samo nagle jak ponadprzeciętne wzrosty.

Co by było gdyby… inwestycje po rocznych spadkach

Historycznie rzecz ujmując osoby, które po rocznych spadkach zainwestowały swoje oszczędności na rynku akcji, uzyskałyby następujące zwroty z indeksu WIG:

1. Inwestycja rozpoczęta w marcu 1995 +79% po 1 roku, +163% po 3 latach
2. Inwestycja rozpoczęta w marcu 1999 +59% po 1 roku, +11% po 3 latach
3. Inwestycja rozpoczęta w marcu 2002 +3% po 1 roku, +63% po 3 latach

Statystyka podpowiada, że przezwyciężając strach, podczas szalejącej bessy możemy osiągnąć z rynku akcji pokaźne zyski, nawet w ciągu zaledwie 36 miesięcy. Pamiętajmy tylko, że to historia, która wcale nie musi się powtórzyć. Przecież każda hossa kończy się w marcu… Poza jedną. Tą ostatnią. Tak więc statystyce nie wolno bezgranicznie wierzyć. Należy samemu ocenić prawdopodobieństwo zdarzeń, ustalić plan i trzymać się go z żelazną konsekwencją.

Długi horyzont – ratunek nawet dla pechowców?

Fundusze z udziałem akcji są dobrą alternatywą dla produktów obligacyjnych, ale pod jednym warunkiem. Niezbędny jest pewien czas do utrzymania takiej inwestycji. Im wyższy udział akcji, tym dłuższy horyzont inwestycyjny powinien być założony, ponieważ wraz
z wydłużaniem horyzontu inwestycyjnego rośnie prawdopodobieństwo osiągnięcia satysfakcjonujących rezultatów – zdarzenia i czynniki ekstremalne wzajemnie się znoszą.
Co działo się z kapitałem w następujących sytuacjach:

1. Kupno funduszu Legg Mason Akcji FIO na szczycie hossy internetowej, czyli w marcu 2000 r. i sprzedaż po roku, tj. w marcu 2001 roku:

a) Legg Mason Akcji FIO: -27,7%
b) Średnia funduszy akcyjnych: -24,8%
c) WIG: -39,6%

2. Kupno funduszu Legg Mason Akcji FIO na szczycie hossy internetowej, czyli w marcu 2000 roku i sprzedaż 30.06.2008 r., czyli 8 lat później, a więcej po 40% spadkach
od ostatniego szczytu:

a) Legg Mason Akcji FIO +119% (średniorocznie +10,3%)
b) Średnia funduszy akcyjnych +84%
c) WIG: +77%

Jak wynika z powyżej przedstawionych danych, inwestor miał dużego pecha. Nie dość, ze kupił na górce, tuż po której zanotował potężny kilkudziesięcioprocentowy spadek, to i dziś sprzedaje po 40% spadkach. Pomimo to zarobił i to sporo. Dlaczego? Bo utrzymał swoją pozycję przez 8 lat, a czas pozwolił mu osiągnąć duży zysk. Zanotował dwa razy spadek, ale jednocześnie był obecny w całej fazie hossy.

Dlatego tak ważne są: horyzont inwestycyjny i konsekwencja – dla osób, które podejmują wyzwanie i inwestują swój kapitał na rynku akcji. Pamiętajmy, że najlepszą cechą akcji jest fakt, że w miarę rozwoju firmy ich wartość wzrasta. Nie musi wzrastać ich cena, ale wzrasta wartość. W przypadku pozostałych instrumentów rynku finansowego (obligacje, depozyty, surowce) zmienia się tylko cena. Kilogram złota nie będzie niczym innym, niż kilogramem złota. Może zmienić się jego cena, ale nie zmienia się jego istota. Natomiast akcja dobrej spółki wzrasta na wartości w miarę rozwoju firmy.

Rynek giełdowy jest nieprzewidywalny – dlaczego?

Skoro analitykom tak trudno jest ocenić kierunek ruchu rynkowych stóp procentowych, to jakie szanse mają w zderzeniu z bardziej nieprzewidywalnym rynkiem, jaki jest rynek akcji? Jeżeli trudno jest ocenić, jak zachowa się pojedyncza spółka, na którą szczególnie w krótkim czasie, oddziałuje wiele czynników, to jakie mamy szanse przewidzieć poziom indeksu, który jest wypadkową takich 300 spółek?

Patrzenie wstecz może być wskazówką na przyszłość, ale czy można w 100% mieć pewność, że któryś ze scenariuszy się powtórzy? W naszej ocenie warto mieć zawsze pewien margines bezpieczeństwa dla swoich przewidywań. Jak mawia Warren Buffet „Trzy rzeczy, które można na giełdzie przewidzieć to strach, chciwość i szaleństwo. Niestety, nie da się przewidzieć kolejności, w jakiej wystąpią.”

Extract z materiału przesłanego do partnerów biznesowych Legg Mason TFI 15 lipca 2008 r.

Comments are closed.