W tym roku raczej już nic się nie zdarzy - Expander raport

Można zaryzykować tezę, że czekają nas najnudniejsze dni tego roku na warszawskiej giełdzie. Zapowiedź tego mieliśmy na ostatnich sesjach. Gdyby nie sprawa z rozliczaniem kontraktów terminowych i obawy o silną podaż, przed którą przestrzegał KNF, nie byłoby się czym emocjonować. Inwestorzy nie są w stanie znaleźć czynników, które skłaniałyby do odważniejszych decyzji. Widząc, że na świecie nie szykuje się żaden przełom, ani na rynkach, ani w gospodarkach, podejmują jedynie krótkoterminowe spekulacje. Bez większej liczby inwestorów widzących sens kupowania i trzymania akcji w dłuższym terminie trudno myśleć o trwalszym ruchu w górę. Na rynku przeważa przekonanie, że w I kwartale przyszłego roku ujawnią się w naszej gospodarce najbardziej negatywne zjawiska i na podstawie ich skali będzie można ocenić, w jakim stopniu znalazły odbicie w cenach akcji.

Można zauważyć stopniową polaryzacje rynku. O ile notowania największych naszych spółek są bardzo silnie związane z tym, co dzieje się na światowych parkietach, to małe firmy najmocniej odczuwają podwyższony stan niepewności, co do przyszłej koniunktury na giełdzie i w gospodarce. Znajduje to odzwierciedlenie w unikaniu przez inwestorów niepłynnych inwestycji. Niewykluczone też, że znaczenie mają kwestie rozliczeń podatkowych, które skłaniają do pozbywania się walorów przed 23 grudnia, by stworzyć sobie możliwość rozliczania strat giełdowych w kolejnych latach. Przy małej płynności w tym segmencie rynku nawet niewielka dodatkowa podaż może odciskać piętno na kursach. Coraz bardziej zapomniane małe spółki, wchodzące w skład sWIG80, w piątek testowały tegoroczny dołek. Obronił się on, ale ryzyko jego przełamania pozostało. Gdyby do tego doszło byłby to zły znak dla całego rynku. W poprzednich miesiącach zachowanie jednego z głównych indeksów stawało się zapowiedzią kierunku, w którym będzie zmierzać nasza giełda. W najbliższych dniach coraz większą uwagę będą przyciągały publikowane przez instytucje prognozy dotyczące 2009 r. Inwestorzy będą na nie raczej patrzeć przez pryzmat odbijających się w nich nastrojów, a nie samych cyfr, jakie będą w nich prezentowane. Z punktu widzenia koniunktury giełdowej korzystniejsze byłoby, gdyby przeważało pesymistyczne nastawienie. Najbardziej prawdopodobne jest jednak to, że będziemy mieli znaczną polaryzację oczekiwań, co przyczyniać się będzie do powrotu podwyższonej zmienności w kolejnych tygodniach. Sprzyjać temu będzie również rozpoczynający się w USA w II tygodniu stycznia 2009 r. sezon publikacji wyników za ostatnie trzy miesiące tego roku. Przyniesie znaczny regres zysków w branżach, które dotąd nie poddawały się gorszej koniunkturze gospodarczej. Będzie to dla inwestorów nowe zjawisko, które nie występowało w poprzednich kwartałach. Przy obecnym wskaźniku cena/zysk dla amerykańskiego rynku, przekraczającym 19, trudno oczekiwać, by złe wiadomości nie miały wpływu na kondycję giełdy. Dlatego jeszcze nie bardzo widać czynniki, które mogłyby wyprowadzić indeksy w Polsce i USA ponad jesienne maksima.

Comments are closed.