Trzy powody do ostrożności

Trzy powody do ostrożności

Wyraźną słabością wykazał się wczoraj nasz rynek, ale trudno z tego wyciągać dalej idące wnioski. Podobnie, jak z wyraźnej zwyżki na największych rynkach świata, które poszły w górę na fali nadziei związanych z programami ratunkowymi dla branży finansowej i gospodarek. Ten ruch był zaskakujący, gdyż zarówno pomysł stworzenia „złego banku” (bad bank), w którym skupione byłyby toksyczne aktywa, jak i plan Obamy nie są nowością. Tym niemniej wczorajszy wzrost trzeba traktować jako wyraz odnawiającego się optymizmu. Gdyby nie kontekst aktualnych wydarzeń, związany z dotarciem indeksów w Polsce i na świecie do bardzo silnych wsparć, zapewne nie warto byłoby głębiej zastanawiać się nad wczorajszymi sesjami. Jednak biorąc pod uwagę, że rynki obroniły w ostatni piątek ważne bariery – u nas i w Europie były to ubiegłoroczne dołki, w USA dołek internetowej bessy – takie zwyżki stają się ważnym zdarzeniem. Nic jeszcze nie rozstrzygają, ale znacznie osłabiają pesymistyczny scenariusz, w którym dojdzie do przełamania wsparć i dalszego ruchu w dół.

Trzy elementy skłaniają przy tym do ostrożnej interpretacji wczorajszych zwyżek na świecie. Po pierwsze, w poprzednich miesiącach kupowanie akcji w oparciu o nadzieje na lepszą przyszłość nie popłacało. A dziś wciąż nie mamy wyraźnych oznak poprawy sytuacji gospodarczej. Lepsze od oczekiwań ostatnie dane, jak na przykład wskaźniki wyprzedzające koniunktury, czy sprzedaż domów na rynku wtórnym w USA, a w Europie lekki wzrost wskaźników PMI dla przemysłu oraz sfery usług, jak również indeksu nastrojów przedsiębiorców Ifo, to za mało, by oczekiwać trwałego wzrostu. Po drugie, takich jednodniowych zwyżek przez ostatnie miesiące wiedzieliśmy sporo. Żadna z nich nie prowadziła ani do zmiany trendu, ani nawet do ukształtowania trwalszego ruchu w górę. Po trzecie, często po posiedzeniach Rezerwy Federalnej mieliśmy w ostatnich miesiącach diametralnie różne reakcje na sesji z dnia posiedzenia i na następnej. Teraz może być podobnie. Nastroje od rana nie są najlepsze zarówno jeśli chodzi o notowania kontraktów na amerykańskie indeksy, jak i ceny akcji w Europie.

Spoglądając czysto technicznie na nasz rynek można stwierdzić, że wczoraj otrzymaliśmy kolejny sygnał słabości. Po tym, jak w poniedziałek nie udało się przebić WIG-owi oporu w postaci połowy czarnej świecy z 20 stycznia, a potem przełamaniu wsparcia w postaci połowy białej świecy z poniedziałku, wczoraj podczas wzrostu nie udało się przebić przez opór, jakim jest połowa czarnej świecy z wtorku. Symptomatyczne jest też to, że indeks CECE, obrazujący koniunkturę na rynkach akcji w naszym regionie odbił się od oporu, jakim jest teraz dołek z minionego roku. Tym samym dał znak, że ruch powrotny do niego się zakończył.

Bilans dla naszego rynku nie jest więc wciąż korzystny i skłania do obaw o los wsparcia, jakim jest dołek bessy z 2008 r.

Expander

Comments are closed.