Komentarz do sesji giełdowej z 1 czerwca. Ten wzrost do innych jest niepodobny

Komentarz do sesji 1 czerwca

Ten wzrost do innych jest niepodobny

Bardzo optymistycznym akcentem rozpoczął się czerwiec na warszawskiej giełdzie. Indeks WIG zyskał 5% i przekroczył na zamknięciu, pierwszy raz od połowy października 2008 r., barierę 30,5 tys. pkt. W ciągu dnia na podobnym poziomie, jak dziś był 20 maja

Jeszcze lepiej wypadł dziś WIG20, który zyskał ponad 6%. Pod względem poniedziałkowego wzrostu dał się wyprzedzić jedynie jednemu rynkowi na świecie – rosyjskiemu. Tamtejszy RTS poszedł w górę o ponad 7%. Dobre nastroje na warszawskim parkiecie zawdzięczamy przede wszystkim korzystnemu klimatowi na światowych giełdach. Na skalę zwyżki wpływ miała też słabsza końcówka minionego tygodnia. Generalnie cały nasz region wypadł dziś bardzo okazale. W gronie najlepszych światowych giełd były jeszcze Czechy oraz Rumunia.

Bardzo dobra koniunktura na światowych giełdach to efekt umacniających się nadziei na przezwyciężenie recesji. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że inwestorzy bardziej chcą widzieć w napływających danych gospodarczych potwierdzenie tego, niż rzeczywiście pojawiające się wiadomości to potwierdzają. Majowy indeks aktywności chińskiego przemysłu co prawda utrzymał się powyżej 50 pkt, czyli bariery rozdzielającej rozwój od spowolnienia, ale w minionym miesiącu spadł względem kwietnia. Wydatki amerykańskich konsumentów obniżyły się w kwietniu nieco mniej od prognoz, ale generalnie dynamika spadku wciąż przyspiesza. W marcu sięgała 1,1% r/r, w kwietniu 1,5%. Pozytywnie zaskoczyły dochody Amerykanów, ale tu też kwietniowy wynik nie zachwycił. W ujęciu rocznym był 2. Najgorszym w półwiecznej historii tych danych (wzrost wyniósł 0,7% r/r). Do tego, mimo recesji, wcale nie obniża się relacja zadłużenia konsumentów w USA do PKB. Jest bliska rekordowej i wynosi ponad 98%.

Widać wyraźnie, że entuzjazm inwestorów do kupowania akcji w ostatnich tygodniach jest wyjątkowy na tle ostatnich lat. Porównując obecną sytuację na amerykańskim parkiecie (licząc od kulminacji fali wyprzedaży związanej z bankructwem Lehmen Brothers jesienią 2008 r.) do tej z lata 2002 r. (kształtował się on po okresie bankructw, zapoczątkowanych upadkiem Enronu pod koniec 2001 r.), kiedy zaczął się proces odwracania bessy z lat 2000-2002, widać duże dysproporcje. A przecież wtedy recesja miała znacznie łagodniejszy przebieg niż teraz. To nakazuje ostrożne podejście do trwających zwyżek na amerykańskim parkiecie, a w ślad za nim na światowych giełdach.

Krzysztof Stępień

Comments are closed.